Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wolfik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wolfik. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 lutego 2018

Od Wolfika do November

Ranek przyszedł szybko. Jak dla mnie - za szybko. Jednak wstałem z łóżka i szybko się naszykowałem. Po chwili biegłem już po Lawendowym Polu. Moją uwagę przykuł biało-szary pies. Wolno podbiegłem do niego,a raczej niej.
- Witaj - mruknąłem. Zlustrowałem wzrokiem suczkę. Coś w niej było bardzo znajome. Budziło wspomnienia ze starej ery sfory.
- Witaj. - odpowiedziała.
- Wolfik jestem - spojrzałem na nią
- November. Gamma sfory. - odpowiedziała po chwili namysłu.
- Tak jak Lastrada... - mruknąłem
- Hę? - spytała
- Lastrada. Gamma Sfory przed wojną. - oznajmiłem
- Moją matka...- zciszyła głos. Nie uwierzyłem własnym uszom.
- To dlatego tak mi ją przypominałaś! - odpowiedziałem po chwili
- Prawie jej nie znałam. A zresztą,długo byłeś w Sforze przed wojną? - zmieniła temat
- Dość długo przed nią. Pierwszy raz nazwała mnie Fikiem,a nie Wolfikiem. Mówiłaś że prawie jej nie znałaś,prawda? - spytałem. Kiwnęła głową
- Chcesz zobaczyć gdzie mieszkała? Chyba jeszcze są tam jej rzeczy - zapytałem. Znów kiwnęła głową i wstała,po czym spojrzała na mnie. Wstałem i poprowadziłem ją do fioletowej rzeczki. Chwilę potrwało, zanim przypomniałem sobie gdzie mieszkała suczka. Dotarłem do jej jaskini. Tak jak się spodziewałem - wszystko nietknięte. Wróciłem myślami do tamtych czasów.
- Tutaj mieszkała? - upewniła się. Pokiwałem głową
- Skoro jesteś jej córką,to chyba wiesz co się z nią stało? - spytałem
- Wiem. - odpowiedziała.
- A powiesz mi? - spytałem niepewnie.

November?

piątek, 2 lutego 2018

Od Wolfika CD historii Hamiltona

Zamurowało mnie. Pomyślałem chwilę.
- W czasie wojny miałem chyba najlepiej. - zacząłem niepewnie. - Wilki nie wiedziały już po której stronie jestem. Walczyłem raczej w środku. Niestety widziałem przy tym śmierć większości. W tym najprawdopodobniej Lastrady... - sciszyłem głos. - Jak już było wiadomo, że prawie nikogo ze sfory nie ma, wilki doznały olśnienia. Jedyną możliwością była ucieczka. Przez ten czas mieszkałem w Pyskowicach. Brakowało mi wszystkiego co się tutaj działo. Później zobaczyłem budynek optyka, co bardzo przypomniało mi Horizona. Ale gdyby nie hycel, to bym dalej szukał. - zakończyłem. Hamilton pokiwał głową. Poznawałem okoliczne tereny. W oddali widziałem las, w którym spotkałem się po raz pierwszy z Lastradą. Przy okazji przypomniał mi się Ares. Myślami wróciłem do tamtych czasów. Po jakimś czasie dotarliśmy do jaskini. Prawie nic się nie zmieniło. Hamilton usiadł przy biurku.
- No więc tak - zaczął - znasz te tereny. Podstawowe chyba pytanie, gdzie chcesz zamieszkać? - spytał. Chwilę zastanowiłem się, jednak na próżno. Wiadomo było co wybiorę.
- Chciałbym tam gdzie wcześniej. Przy Kamiennej Oazie. - odpowiedziałem pewnie. Znałem następne pytanie. Hm... Nie będę już tropicielem. Wiedziałem, co będzie teraz dla mnie odpowiednie
- A jakie chciałbyś mieć stanowisko? - zapytał. Bez zastanowienia się, gdyż zrobiłem to wcześniej odpowiedziałem:
- Szpieg. - odparłem. - Hm...gdyby to co wydarzyło się jak poznałem Lassie wydarzyło się teraz,nie miałbym wytłumaczenia. Jedynym ratunkiem byłaby moja przewaga wzrostowa. - uśmiechnąłem się pod nosem

Hamilton? 

sobota, 27 stycznia 2018

Od Wolfika do Hamiltona

Błąkałem się po ulicach Pyskowic. Większość ludzi krzyczała i uciekała,jednak nikt nie miał zamiaru wzywać hycla,co mnie bardzo ucieszyło. Czegoś ciągle jednak w życiu mi brakowało. Czegoś,co utraciłem. Jako jeden z nie wielu w ogóle przeżyłem bez prawie żadnych ran. Jednak na wojnie,jak na wojnie - trzeba walczyć. W tej sprawie miałem przewagę nad resztą - wilki nie wiedziały po czyjej stronie jestem. Chodziłem w krzakach przy parku. Starałem się być niezauważalnym,jednak trudne było to biorąc pod uwagę mój rozmiar. Minąłem okulistę. Przypomniał mi to stare,dobre czasy,kiedy to Horizon był alfą. Teraz pewnie nic tam nie zostało. Usłyszalem, że ktoś biegnie w moją stronę. Czyli jednak... Gonił mnie hycel. Biegłem ile sił w łapach,co był dosyć łatwe. Długie łapy i życie w lesie,gdzie prawie ciągle się biega sprawił że nieźle się wytrenowałem. Uciekłem do lasu. Starałem się zgubić hycla. Gdy wiedziałem, że jest daleko i mnie nie widzi,schowałem się w mini jaskini. Po dobrej godzinie człowiek odpuścił. Jaskinia była zdecydowanie za mała jak na mnie. Rozprostowałem kości i ruszyłem w stronę przeciwnej miastu. Mijałem stawy,łąki i inne rzeczy. Wszystko dziwnie znajome. Po jakimś czasie nie miałem wątpliwości. Pojawiła się oaza. Ale nie byle jaka! Mój dom... Tereny Sfory Psiego Głosu. Krew poległych psów dalej była widoczna na trawie. Sądziłem,że nikogo tu nie spotkam ale... Krzaki zaszeleściły i wyłonił się zza nich przerośnięty owczarek australijski.
- W...Witaj... Kim jesteś? - Zapytałem
- Synem alf niegdyś tu żyjącej Sfory Psiego Głosu. - Powiedział i prychnął
- Sfora... Moja kochana SPG... Lastrada... Ufa... Och,jak ja tego szukałem! - westchnąłem.
- Hę? - zapytał.
- Za czasów przedwojennych należałem tutaj. Dosyć długo tutaj przebywałem... - powiedziałem
- Ja mam zamiar ją odnowić. - powiedział i wstał.
- Naprawdę? - zapytałem niedowieżając.
- A czemu nie? - prychnął.
- Mógłbym dołączyć? Byłem bardzo zżyty że Sforą. A tak w ogóle to Wolfik jestem - Przedstawiłem się
- Hamilton - Powiedział - To chcesz dołączyć,czy nie? Nie będę tu całego dnia sterczał.- przewrócił oczami i znowu usiadł
- Chcę,i to bardzo... - powiedziałem półgłosem.

Hamilton?